Okno na Wągrowiec
Image default
artdent baner

Żyjemy w ciekawych czasach, nie powiem. Kiedyś odwoływano się do autorytetów, jakichś zasad, tradycji, wartości uniwersalnych, niezawisłych sądów. Dzisiaj cóż: jesteś tym, za jakim trendem podążasz, lub może prościej:  jesteś cool, kiedy żyjesz fit, fast i/lub slow a jadasz tylko slow.

Na pierwszy rzut oka wygląda to dość karkołomnie ale niektórzy dają radę. Jedyny problem z trendem jest taki, że przy dużej sile rażenia jego żywot jest krótki. Pół biedy jeśli rzecz dotyczy trendy miejskiej hulajnogi, alternatywnej zaparzaczki do kawy, hiper chwytaka do jajek czy super wysmuklających gaci prosto z drukarki 3 D. Gorzej mają ci, którym trendy zostawiają trwałe ślady w górnej części twarzy lub rujnują wypracowany styl życia. A styl życia to, jak wiadomo, dieta. Generalnie chodzi o to aby być zdrowym, obniżyć cholesterol, wyglądać młodo i atrakcyjnie, tryskać energią i w tym stanie dociągnąć co najmniej do setki. Przy okazji można też odrobinę schudnąć. Sprawa jest poważna i dotyczy absolutnie wszystkich profesji.

Ostatnio rzucił mi się w oczy nagłówek: „Ksiądz schudł na diecie zaczerpniętej z Pisma Św.” Brawo ten ksiądz! Zdrowa dieta to podstawa- religia naszych czasów. Zobaczmy co my tu mamy? Keto dieta – w dużym skrócie dużo tłuszczu, mało białka i węglowodanów, Pegan – hybryda mięsno-vegańska, dieta gladiatorów, liczne posty, detoxy, oczyszczania, okna żywieniowe, rekolekcje odchudzające. Nie zapominajmy o veganach i wegetrianach. Do tego wszystkiego stosujemy gwaranty długowieczności: goji, chia, moringa, quinoa, acai, manuka, młody jęczmień, zielona kawa, czerwona herbata, jarmuż,olej lniany, spirulina, etc. Można razem, można osobno. Dobrze jest też wyeliminować wszystko co nam nie szkodzi ale potencjalnie może zagrażać. Co prawda wypadałoby się najpierw przebadać, ale po co? Wiadomo, że winny jest gluten i cały mleczno-zbożowy półświatek.

Niestety, jak już mówiłam trendy odlatują kiedy chcą a nasz życiodajny kram robi się passe. Od dziś, zamiast jagód goji, jemy pitaję i maracuję, pijemy olej konopny, delektujemy się wegańskimi lodami o smaku avocado oraz przekąskami inspirowanymi oceanem np. kluseczkami z krasnorostów czy masłem algowym. Do popicia czarna kawa z aktywnym węglem albo mleko księżycowe. W tym miejscu można by się popukać w czoło. A niesłusznie. Okazuje się bowiem, że dokładnie o takim jedzeniu marzymy. Jesteśmy nieustannie obserwowani a nasze zachowania, zwyczaje zakupowe, fobie, aspiracje poddawane są szczegółowej analizie. Do tego dorzuca się dane statystyczne, demograficzne, sytuację polityczną i ekonomiczną oraz wpływ środowiska naturalnego. Analizując powyższe możemy przewidzieć trend.

Oczywiście nie my tylko zawodowi przepowiadacze trendów Wśród nich jedna z najbardziej wpływowych osób na świecie – Li Edelkoort. Nie żadna tam influencerka czy trendsetterka tylko prawdziwa trend forecaster (celowo zamieszczam zdjęcie). Ta kobieta potrafi przewidzieć dosłownie wszystko: od wysokości obcasów, koloru beretu czy szerokości klap w marynarce po sylwetkę jaguara, kształt patelni i metody rehabilitacji. Kogo więc zapytać jak nie ją? Sytuacja w kuchni wygląda tak: marmur, beton i stal na blaty ale można też dać na ściany i podłogi. Do jedzenia pastewne warzywa prosto z pola, kasza, proso, naturalne probiotyki. Mało mięsa ale dużo białka w innej postaci np. owadów. Kolorystyka naturalna ale mroczna, dużo czerni. Gotujemy w domu. Jeżeli nie umiemy to jadamy kuchnię bliskowschodnią: libańską, żydowską, syryjską, turecką. I jak tu nie kochać Li?

Czytaj także

WIZJA LOKALNA: O tym jak to z głosowaniem w sprawie geotermii i budowy przedszkola na Wschodzie było…

Redakcja

WIZJA LOKALNA: Geotermia – czas decyzji!

Redakcja

WIZJA LOKALNA: Polityczny spacerek przez Księży Kacerek

Redakcja