Marcin Porzucek, poseł PiS z naszego okręgu, nie był w stanie samodzielnie opuścić samolotu po locie z Rzeszowa do Warszawy.
Do tego zdarzenia doszło w miniony czwartek 28 maja. Jak się okazało, po wylądowaniu samolotu na lotnisku Chopina w Warszawie, interweniować musiały służby, bo poseł nie był w stanie samodzielnie opuścić pokładu. Świadkowie mówią, że Porzucek spał tak głęboko, że nie można go było dobudzić i sugerują, że ewidentnie było to skutkiem upojenia alkoholowego.
Gdy wszyscy pasażerowie już opuścili samolot, to na pomoc trzeba było wezwać obsługę lotniska, która posła… wyniosła. Polityk swoje zachowanie tłumaczy stanem zdrowia. W rozmowie z „Faktem” poseł PiS najpierw mówił, że nie pamięta szczegółów zdarzenia, a później wyjaśnił:
– Czekam na rezonans magnetyczny i czasami mam po prostu trudności z chodzeniem. Zresztą każdy, kto obserwuje mnie od wielu tygodni, widzi, że jest taki problem.
Sprawą na razie nie zajęła się partia Marcina Porzucka. Rzecznik dyscyplinarny w PiS Karol Karski wyjaśnia, że aby do tego doszło, musi wpłynąć do niego formalny wniosek. A na razie tak się jeszcze nie stało.

