Okno na Wągrowiec
Image default
Wyobraź sobie, że bierzesz udział w jakimś konkursie. Nagroda ma być zacna, dajmy na to wyjazd tygodniowy na Malediwy, więc się bardzo starasz. Wygrywasz. W międzyczasie zachodzą jakieś tam kadrowe zmiany u organizatora konkursu. I nagle dowiadujesz się, że nie wygrałeś ty, tylko ten, który zajął drugie miejsce (wyjazd nie tygodniowy na Malediwy, ale do Bytomia, na dwa dni). Organizator tłumaczy to tym, że na Malediwy nie ma kasy, a winny jest poprzedni zarząd firmy. I już. No ja bym był wk…ony!   
Dokładnie tak było z ostatnim budżetem obywatelskim w Wągrowcu. Poprzedni burmistrz go ogłosił. Wygrał pomysł dość dziwny, bo zadaszenie amfiteatru (od początku mówiłem, że moim zdaniem takie rzeczy powinny być robione za miejskie pieniądze, a nie z budżetu obywatelskiego). Ale. Podpisów pod tym projektem było najwięcej, ludzie zagłosowali za. Więc koniec i kropka. Robimy!
Jakież więc było moje zdziwienie, gdy nowa władza uznała, że pieniędzy nie ma, że projekt jest znacznie droższy niż to zakładano. Dlatego „the winner is…” projekt numer 2. Pytań jest wiele. Na przykład, który z urzędników najpierw zaakceptował i starej władzy z uznaniem kiwał głową nad pomysłem zadaszenia amfiteatru? A potem, jakby nigdy nic grzecznie aportował nowym panom, tłumacząc, że to pomysł głupi i nierealny.
Słabo mi się zrobiło, gdy podczas ostatniej sesji rady miejskiej zastępca burmistrza Wągrowca Piotr Pałczyński, skądinąd rozsądny i mądry chłopak (tym bardziej byłem jego wystąpieniem zaskoczony), odczytał list od wnioskodawcy zadaszenia amfiteatru. Wynikało zeń, że generalnie to jest on zachwycony tym, że zadaszenia nie będzie, że rozumie, a nową władzę wspiera, popiera i kocha. Hmmm… Oczywiście nie dowiedzieliśmy kim on jest z imienia i nazwiska. A może wytłumaczeniem tonu tego listu jest to, że to pracownik jednostki podległej Ratuszowi. To by tłumaczyło ten wydźwięk listu, lekko „północnokoreański”, albo „misiowy”:  [„Warunki na zgrupowaniach miałyśmy bardzo dobre! Wszystko to zasługa naszego prezesa i nie jest prawdą, że dach przeciekał, szczególnie, że prawie nie padało!”].
A co z  tymi, którzy się pod tym pomysłem podpisali? Też pieją z zachwytu, że ich pomysł poszedł do kosza?
To zła wiadomość dla mieszkańców. Albowiem przy najbliższej okazji, wiele osób powie: „po co mam głosować, skoro nie mam gwarancji, że nagle nie okaże się, że i tak tego nie zrobią? Dam sobie spokój z tą obywatelską postawą!”.
A najgorsze jest to, że stoi za tym grupa ludzi, którzy do władzy szli mając na ustach takie hasła jak: „dialog społeczny”, „porozmawiajmy”, „bliżej ludzi”. Miało być BL, a robi się brrrr.

Czytaj także

Ogrzewasz prądem? Złóż wniosek o dodatek!

Redakcja

Agata Bucka została kierownikiem wydziału ochrony środowiska w urzędzie miejskim w Wągrowcu

Redakcja

W szkole muzycznej zagrają… romantycznie

Redakcja