Okno na Wągrowiec

Image default

 A miało być tak pięknie. Cztery lata rządził burmistrz, który miał wszystkie cechy „brzechwowego samochwały”, czyli typ w stylu: „zdolny jestem niesłychanie, najpiękniejsze mam ubranie, jak odpowiem, to roztropnie, w szkole mam najlepsze stopnie…”. Jak skończył, wiemy wszyscy. Przyszło nowe i miał być cud-miód. Inwestycje, nowatorskie pomysły, wsłuchiwanie się w głos mieszkańców. A co mamy?

Sorry, ale oprócz programu miejskich rowerów, trudno mi cokolwiek uznać za jakiś spektakularny sukces. Na dodatek właśnie usłyszeliśmy, że wiele planowanych inwestycji trafi do kosza. Dlaczego? Winny jest rząd, który nadmiernie obciąża samorządy, nie dając na to odpowiednich środków finansowych.

Ok, ale dobry menedżer w obliczu kłopotów nie chlipie w kącie w rękaw, ale te rękawy zakasuje i bierze się do roboty. Łatwo się rządzi, gdy gotówka płynie na wszystko szerokim strumieniem. Tak potrafi każdy. Od fachowca oczekujemy pomysłowości, nietypowych rozwiązań, tego że staniemy się liderem, którego inni zechcą naśladować.

Niestety, pionierem to my może i jesteśmy, ale tylko niechlubnym, jeśli chodzi o jakość powietrza. A inwestycje? Najważniejsza w roku przyszłym będzie budowa dwóch ulic i oświetlenie na jednym osiedlu. Serio?!   

Czytaj także

WARTOŚĆ DODANA: Mózg

Krzysztof Czapul

MILIONY ZŁOTYCH TRAFIĄ DO WĄGROWIECKICH SAMORZĄDÓW. Poseł Piechowiak spotkał się z wójtami i burmistrzami

Redakcja

WIZJA LOKALNA: Czy głos zwykłego człowieka ma znaczenie?

Redakcja