Od jakiegoś czasu czytam na FB relacje burmistrz Alicji Trytt, która przedstawia tam swój kalendarz odbytych spotkań i wizyt. I tak się zastanawiam – czemu to ma służyć?
Sorry, ale nasuwają mi się skojarzenia z relacjami z dawnych czasów, gdy pierwszy sekretarz partii informował społeczeństwo, gdzie był, co otworzył z kim się spotkał.
Ładnie to wyglądało, ale nic nie wnosiło do naszego codziennego życia. I podobnie jest z informacjami pani burmistrz. Odbyła spotkanie, otworzyła jakąś wystawę, wręczyła jakąś nagrodę… No i co z tego? Jak to wpływa na nasze życie?
Wągrowczanie z pewnością woleliby usłyszeć/przeczytać o spotkaniu z potencjalnymi inwestorami, którzy zamierzają uruchomić w Wągrowcu jakiś nowy biznes, a tym samym stworzyć nowe miejsca pracy. Niestety, na razie, jeśli burmistrzyni informuje o nowych miejscach pracy, to tylko tych w urzędzie miejskim.
A my wolelibyśmy usłyszeć o nowych inwestycjach i zdobytych dofinansowaniach na rozwój miasta. Super, że ostatnio Wągrowiec dostał dofinansowanie na odnowienie starych grobów. Pamięć i szacunek dla historii to ważna sprawa, ale szkoda, że oprócz tego, brak jakikolwiek wieści o czymś, co ma bezpośredni wpływ na nasze codzienne życie.
A ościenne gminy budują np. mieszkania socjalne. My również musimy zatrzymać młodych ludzi w Wągrowcu. Dlatego należy budować tanie mieszkania komunalne, a tym samym być konkurencyjnym dla mieszkań pod wynajem, budowanych przez deweloperów. Właśnie dobrej pracy i tanich mieszkań pod wynajem najbardziej potrzebuje młodzież, jeżeli chcemy, aby w Wągrowcu zostali.
Dobrze, że remontujemy szkoły podstawowe. Pamiętać tylko trzeba, że Wągrowcu w ubiegłym roku urodziło się… 137. dzieci! To jest 50 procent tego, co w latach 80-tych. Wągrowiec, tak jak inne miasta, za kilka lat stanie przed koniecznością zamykania części szkół. Może warto strumień część tych pieniędzy przeznaczyć na rozwój infrastruktury drogowej, mieszkaniowej czy sportowej? I tym samych zachęcać do osiedlania się w Wągrowcu.
Generalnie społeczeństwo w Polsce się starzeje i może warto wykorzystać potencjał Wągrowca, czyli lasy, jeziora i przede wszystkim odkryć na nowo skrzyżowanie rzek. To wszystko to ogromny potencjał dla rozwoju Wągrowca.
To wszystko spina się, składa w jedno. Są szanse, są argumenty na naszą korzyść. Trzeba tylko mieć na to spójny pomysł i plan realizacji, krok po kroku, ku wyznaczonemu celowi. I właśnie temu powinien służyć ten słynny „burmistrzowski kalendarz”.
Krzysztof Garnetz,
Wągrowczanin, mimo wszystko z optymizmem patrzący w przyszłość
Fot. archiwum „OnW”/wagrowiec.eu

