Jako pierwszy tę sprawę nagłośnił Portal WRC.
Pani Weronika jakiś czas temu w ciąży trafiła do szpitala w Wągrowcu z silnym bólem brzucha. Miała wymioty i biegunkę.
Jak sprawę opisuje dziennikarka programu TVN „Uwaga!” kobieta źle się czuła, miała niepokojąco wysoki poziom CRP, ale lekarz po badaniu USG uznał, że „ciąża jeszcze jest żywa”.
Zdaniem pani Weroniki lekarz wykluczył zapalenie wyrostka, a ból jej brzucha spowodowany jest tym, że… objadła się jogurtu!
Gdy jednak ból stawał się coraz silniejszy, a odpowiedniej reakcji ze strony lekarza nie było, to kobieta po rozmowie z mężem postanowiła wypisać się na własną prośbę.
Natychmiast własnym transportem trafili do szpitala w Obornikach. Diagnoza była tam jasna – zapalenie wyrostka perforowane z zapaleniem otrzewnej. Od razu też zapadła decyzja o przeprowadzeniu operacji.
Jak relacjonuje dziennikarka programu „Uwaga!”, pani Weronika nie ma wątpliwości, że życie swoje i dziecka zawdzięcza lekarzom ze szpitala w Obornikach. Kobieta liczy też na sprawiedliwość i ma nadzieję, że postępowanie lekarzy, którzy zbagatelizowali jej stan w Wągrowcu, zostanie dokładnie zbadane i wyjaśnione.
Dodajmy, że tę sprawę bada już Okręgowy Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej i prokuratura.
A co na to władze szpitala? Przemysław Bury na oficjalnej stronie szpitala informuje o wizycie dziennikarzy programu „Uwaga!” i… publikuje korespondencję z dziennikarką.
JEJ PEŁNA TREŚĆ PONIŻEJ:
DZIENNIKARKA: – Panie dyrektorze, bardzo dziękuję za nasze spotkanie, zgodnie z ustaleniami – podsyłam do autoryzacji Pana wypowiedzi, w materiale oczywiście znajdzie się informacja, że sprawa jest badana przez prokuraturę i Okręgowego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej.
DZIENNIKARKA: – Jak pan skomentuje fakt, że aby ratować swoje życie, pacjentka musiała wypisać się na własne życzenie z państwa szpitala?
DYREKTOR PRZEMYSŁAW BURY: – Trudno mi jest komentować ten fakt w tym momencie. To są wszystko sprawy bardzo świeże. Z czysto ludzkiej perspektywy to strasznie smutna sytuacja. I najpewniej pani podjęła dobrą decyzję w tamtym momencie… Ale żeby to ocenić, wnioskować, czy wyciągnąć jakieś konkluzje – wierzcie mi państwo, ja nie chcę unikać, tylko ja nie mam jeszcze kompletu danych.
DZIENNIKARKA: – Mówi pan, że nie ma pan kompletu danych. Ja chciałabym, żeby posłuchał pan nagrania, które udało się zarejestrować mężowi pani Weroniki, bo jest ono naprawdę wstrząsające. Czy tak powinien zachować się lekarz?
PRZEMYSŁAW BURY: – Co to znaczy, czy tak powinien zachować się lekarz? Pani redaktor, o tym, czy prawidłowo w tym przypadku lekarz komunikował, czy dobrze diagnozował, zdecydują osoby, które mogą to rzetelnie ocenić.
CYTAT WYPOWIEDZI PANI WERONIKI: – Gdybym została tutaj w tym szpitalu do rana, nie wiadomo kiedy bym miała przeprowadzone jeszcze raz CRP, badanie USG, do rana mogłabym nie dożyć. I co wtedy? Czy ktoś podniósłby jakąś odpowiedzialność?
PRZEMYSŁAW BURY: – W każdej takiej sytuacji, jak w każdym takim publicznym szpitalu, wiążą nas bardzo konkretne zasady postępowania. To nie jest szpital prywatny, że jestem właścicielem i od tak mogę w pięć minut rozwiązać różne trudne, czy sporne sytuacje w relacji pacjent, rodzina pacjenta, a szpital.
CYTAT WYPOWIEDZI PANI WERONIKI: – Mam nadzieję, że ten lekarz, jeden i drugi, zostanie odpowiednio potraktowany?
PRZEMYSŁAW BURY: – A ja Państwa o wynikach i o sposobie tego potraktowania na pewno powiadomię.
DZIENNIKARKA: – A czy chciałby Pan tak po ludzku przeprosić za takie zachowanie lekarza?
PRZEMYSŁAW BURY: – Jako Przemysław Bury tak, jako dyrektor zespołu opieki zdrowotnej w Wągrowcu jeszcze nie w tym momencie. Ale jeżeli się okaże, że – wszystko na to wskazuje, że są ku temu podstawy – bardzo serdecznie również jako dyrektor ZOZ-u będę Panią przepraszał.
Na koniec dyrektor Przemysław Bury stwierdził:
– Najważniejsze jednak, że nasza była pacjentka czuje się obecnie dobrze i jest w dobrej formie psychofizycznej.