O tym, że drożeją w Wągrowcu śmieci, mówiło się od tygodni. Ale w tym samym czasie, po cichu, miasto już kolejny rok z rzędu zaserwowało nam podwyżkę cen za wodę i kanalizację.
To nie przypadek, tylko wzór na całą tę kadencję. Od ostatnich wyborów samorządowych nowe władze Wągrowca wprowadziły podwyżki niemal wszystkich możliwych podatków i opłat, jakie miasto ma w swoich rękach.
Woda i ścieki – podwyżka, której nikt nie ogłaszał
Na starcie obecnej kadencji, w maju 2024 roku, metr sześcienny wody kosztował 3,46 zł, a ścieków – 7,26 zł. Od tego czasu wprowadzono już trzy podwyżki, a po ostatniej, która właśnie weszła w życie, kubik wody kosztuje 4,45 zł, a odebranych ścieków 10,15 zł. To wzrost, odpowiednio, o 28,6 procent i 39,8 procent!
Policzcie razem wodę i kanalizację, tak jak liczy je wasz licznik – z 10,72 do 14,60 złotego za metr sześcienny. To w sumie ponad 36 procent więcej niż jeszcze dwa lata temu. Formalnie te ceny ustaliły Wody Polskie, ale na wniosek wągrowieckiej spółki, czyli Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji. A wszystko po cichu, bez debat, bez komunikatów, mimo że to jedna z najdotkliwszych podwyżek w całym mieście – dotkliwsza nawet niż głośno dyskutowane śmieci czy podatki.
Śmieci też drożeją. Rodzina zapłaci 288 złotych więcej rocznie
A skoro już o dotkliwych podwyżkach – 1 września weszła w życie nowa stawka za odbiór odpadów. Mieszkaniec segregujący śmieci zapłaci 46 złotych miesięcznie zamiast dotychczasowych 40. Kto nie segreguje – 92 złote zamiast 80.
Dla czteroosobowej rodziny to różnica z 160 do 184 złotych miesięcznie. W skali roku – 288 złotych więcej wypływa z domowego budżetu.
A do tego wprowadzono utrudnienia w korzystaniu z Punktu Selektywnego Zbierania Odpadów Komunalnych czyli popularnego PSZOK-a.
Kadencja podwyżek
Woda, ścieki i śmieci to dopiero początek. Trudno bowiem znaleźć opłatę, która w tej kadencji nie poszła w górę.
Podatek od nieruchomości burmistrz Alicja Trytt chciała podnieść już jesienią 2024. Stawka dla firm miała wzrosnąć od razu o ponad 26 procent, a za nieruchomości mieszkalne o 10 procent. Burmistrzyni próbowała trzy razy – najpierw punkt radni usunęli z porządku obrad, potem sama burmistrzyni się wycofała pod presją przedsiębiorców, w końcu projekt padł ostatecznie w głosowaniu. Rok później Alicja Trytt wróciła z dużo skromniejszą wersją – i tym razem się udało: płacimy niecałe 9 procent więcej od stycznia 2026.
Kolejna drastyczna podwyżka to czynsz w mieszkaniach komunalnych. Poszedł ostro w górę, o prawie 36 procent – z 7 do 9,50 złotego za metr. Jednym zarządzeniem pani burmistrz, bo na to nie była potrzebna zgoda radnych. To nic, że ta podwyżka akurat dotknęła tych mieszkańców, których najmniej stać.
Parking przy dworcu PKP.: godzina postoju kosztowała złotówkę, teraz kosztuje cztery – 300 procent w górę, jednym podpisem pani burmistrz. Parking od lat świeci pustkami, mało kto tam parkuje, więc mamy podwyżkę, na której miasto i tak niewiele zarobi. Za to doskonale ona pokazuje, że tam, gdzie wystarczy własny podpis, Alicja Trytt za bardzo się nie hamuje.
Niekończąca się opowieść
Wzrosły jeszcze między innymi podatki od ciężarówek i autobusów firm transportowych, opłata za pobyt dziecka w przedszkolu czy bilety do Kina MDK. Alicja Trytt próbowała nawet przywrócić opłaty za korzystanie z komunikacji miejskiej, na szczęście nieskutecznie.
Ale żeby było uczciwie – nie wszystko w tej kadencji drożało. Ciepło z PEC-u spadło o 13-16 procent. I to na pewno przypadek, że akurat w tej spółce komunalnej pani burmistrz nie ma żadnej władzy, bo rządzi tam prywatny wspólnik, czyli Veolia, a ceny ustala Urząd Regulacji Energetyki…