Zna to każdy mieszkaniec Wągrowca – głęboka noc i nagle złowieszczo wyjąca syrena. I zaraz to pytanie, czy aby nie dzieje się coś bardzo złego. Tym bardziej ostatnio, jeśli weźmiemy pod uwagę to, co ma miejsce przy naszej wschodniej granicy…
Jakiś czas temu zwrócił nam na to uwagę nasz czytelnik, pan Tomasz.
– Jestem Poznaniakiem. Przeprowadziłem się do Wągrowca trzy miesiące temu. Może mi ktoś wytłumaczyć, dlaczego nie ma dnia, ani nocy, żeby syrena nie wyła? Przecież jak naprawdę dojdzie do poważnego zagrożenia (oby nie), to kto na syrenę zareaguje? Nikt, bo wyje bez sensu – zwraca uwagę pan Tomek.
Postanowiliśmy to sprawdzić.
Piotr Kaczmarek z wągrowieckiej straży pożarnej przyznaje, że zwłaszcza ostatnio nocne alarmy dość często są fałszywe – a dotyczą one załączających się czujek gazu, głównie na jednym z wągrowieckich osiedli mieszkaniowych.
A czy samo alarmowanie całego miasta, zwłaszcza późną nocą jest konieczne? Okazuje się, że kwestia starego systemu powiadamiana strażaków OSP, czyli Ochotniczej Straży Pożarnej. To jednak wkrótce ma się zmienić…
– W tej chwili trwają szeroko zakrojone prace, które mają wyeliminować takie sygnały, zwłaszcza w nocy. Strażacy OSP będą wtedy alarmowani w inny sposób – wyjaśnia Piotr Kaczmarek.
A kiedy zostanie wprowadzone?
– To kwestia kilku miesięcy. Myślę, że do końca roku powinno to działać już po nowemu – tłumaczy Kaczmarek.
Fot. ilustracyjne „MAGNIFIC”